„Charaktery” to jedyny magazyn w Polsce, poświęcony psychologii. Ten wydawany na terenie całego kraju miesięcznik, jest publikowany od 1997 roku. Magazyn ten ma za zadanie przedstawić świat psychologii w sposób zrozumiały dla przeciętnego czytelnika. Zamieszczane są w nim informacje na temat konferencji naukowych, trendów psychologicznych oraz wiele porad np. dla dzieci alkoholików. Czasopismo to zawiera artykuły napisane przez polskich oraz zagranicznych ekspertów w dziedzinie psychologii. W 2008 roku miesięcznik ten otrzymał tytuł magazynu roku, nadany przez tygodnik Media i Marketing Polska.

Książki. Dawniej były one swojego rodzaju przyjemnością, rozrywką. Nie było Internetu, a świat dookoła był niezwykle szary. Książka więc była jedyną odskocznią od tej niemiłej rzeczywistości. Była przepustką do świata fantazji. Nie można było obejrzeć w sieci zdjęć z dalekich zakątków kuli ziemskiej, więc to dana powieść tworzyła w wyobraźni czytelnika obrazy dotyczące tego innego, dalekiego, nieodkrytego świata. Właśnie z tego powodu pokolenie dzisiejszych czterdziesto- bądź sześćdziesięciolatków zaczytywało się w opowiadaniach Karola Maya, połykało w jeden wieczór „W pustyni i w puszczy” czy też zarywało nie jedną noc nad sienkiewiczowską Trylogią lub Quo Vadis. Dla nich książki były źródłem wszelkich barwnych wyobrażeń o świecie dawnym, o kulturach minionych. Każda przeczytana strona przynosiła nowe, ciekawe szczegóły, więc z upływem czasu obraz świata przedstawionego w książce stawał się coraz pełniejszy, żeby nie powiedzieć „mięsisty”. Tak to właśnie kiedyś było. Obecnie nie ma potrzeby czytać książek i pobudzać wyobraźni do tworzenia własnej, wizualnej interpretacji słów autora. Zdjęcia z każdego miejsca na świecie możemy znaleźć w Googlach, a streszczenie przeczytać w Internecie, bo już coraz rzadziej w wersji papierowej.

Sherlock Holmes. Chyba najbardziej znany lubiany, ale przede wszystkim najbardziej skuteczny prywatny detektyw w historii. Mieszkał wraz z Doktorem Watsonem w Londynie na ulicy Baker Street 221B i dzięki swojemu geniuszowi rozwiązał całą masę skomplikowanych spraw, w tym również tych, od których zależało bezpieczeństwo kraju. Aż trudno uwierzyć, że jest to postać fikcyjna. Mimo to, do tej pory na całym świecie są ogromne ilości fanów i fanklubów angielskiego detektywa. To właśnie dla nich jest ten post. Na półki księgarni bowiem całkiem niedawno trafiła wręcz opasła księga traktująca o przygodach Holmesa i dr Watsona. Nosi ona tytuł „ Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa” i- jak sama nazwa mówi- jest zbiorem wszystkich opowiadań o sławnym detektywie, jakie kiedykolwiek ukazały się drukiem. Dodatkowo jest mały „bonus” dla wszystkich wiernych fanów. Ostatnie opowiadanie jest prawdziwą perełką, ponieważ nie zostało wydrukowane nigdy wcześniej z uwagi na obecność wątków seksualnych i erotycznych. Ja sam z chęcią oddam się lekturze, bo fanem talentu Holmesa jestem. Polecam każdemu.

Jednym z bardziej ciekawych i barwnych gatunków literackich jest sielanka. W historii literatury światowej mistrzów tego gatunku było kilku. W Polsce takim mistrzem sielanek był Szymon Szymonowic. Cóż to jednak ta sielanka? Jak pisze Jerzy Ziomek w książce Renesans, „Nazwa „idylla” pochodzi od greckiego słowa eidyllion (=obrazek). Terminem tym określano drobny utwór literacki o różnej tematyce, najczęściej jednak pogodny obrazek pasterski (pasterz- po grecku: bukolós)…” Skoro wiadomo już, co to jest sielanka, warto postawić sobie pytanie: Jakie były wzory według których Szymonowic swe utwory pisał? Zgodnie z panującą ówcześnie zasadą, w dobrym tonie było, a nawet należało czerpać z dorobku artystycznego innych twórców. Nie tylko tych sobie współczesnych, ale również, a może przede wszystkim, greckich i rzymskich. Właśnie temu założeniu był najprawdopodobniej wierny Szymon Szymonowic tworząc kolejne „Sielanki” Czerpał więc od Teokryta i Wergiliusza. Fakt ten potwierdza sama treść „Sielanek” Jeżeli chodzi natomiast o poetów Simonidesowi współczesnych, to najpewniej należy powiedzieć tu o osobie Jana Kochanowskiego z twórczości którego Szymonowic czerpał nie tylko w przypadku „Sielanek”.

Woody Allen. Dla niektórych kultowy i legendarny reżyser. Ponadto komik, mistrz neurotycznych sytuacji, ostrych i śmiesznych dialogów, a także pasjonat jazzu i gry na klarnecie. W Stanach Zjednoczonych Woody’ego Allen’a kojarzy się także z jego licznymi publikacjami książkowymi. Są to przeważnie zbiory felietonów bądź opowiadań, które aż skrzą się od absurdu i charakterystycznego poczucia humoru. W Polsce książki Allen’a są już znacznie mniej popularne. Dlatego też dziś będę zachęcał wszystkich Państwa do zanurzenia się w choć jedną literacką pozycję z dorobku tego wspaniałego reżysera. A humoru w jego literackich wyczynach co niemiara! Nie pamiętam kiedy ostatni raz aż tak się uśmiałem. Bo też jak tu się nie śmiać, gdy czytamy opowiadanie w stylu kryminałów noire, gdzie klasyczny prywatny detektyw poszukuje… Boga! Jeśli to za mało absurdalny przykład, to proszę sobie wyobrazić, że w kolejnej krótkiej, literackiej formie Woody Allen stawia przed sądem Myszkę Mickey, która ma zeznawać w procesie w sprawie machlojek w firmie Walt Disney. Podobnie barwnych przykładów mógłbym szerzyć jeszcze dziesiątki, ale lepiej będzie, jak Państwo zajrzycie sami do książek, których tytuły są- nomen-omen- w tytule tego postu.

Teoria, o której za moment napiszę istotnie może dziwić, a nawet niektórych oburzać. Nie mniej jednak nie można obok niej przejść obojętnie. Otóż wielu badaczy literatury okresu renesansu stawia śmiałą tezę mówiącą o tym, iż „Treny”, które czarnoleski poeta napisał po śmierci swojej najmłodszej córki, nie są jedynie próbą opisania smutku, żalu i bólu po stracie najbliższej osoby. Nie są też one jakimś katharsis, które autorowi miałoby pomóc pogodzić się z odejściem Orszulki. Dla Kochanowskiego „Treny” były środkiem do ukazania i przekazania szerszej publiczności poglądów, które, jak sądził, nastąpią po czasach mu współczesnych. Całość „Trenów”, to kłótnia i bunt autora. Kłótnia nie tylko z samym sobą, ale także z Bogiem oraz bunt przeciwko iście renesansowej filozofii zapożyczonej z czasów dawnych – stoicyzmowi oraz racjonalizmowi. Nie mniej jednak nagromadzenie we wszystkich Trenach odniesień do Boga i świata pozaziemskiego sprawia, iż tekst w swym przesłaniu bliższy jest konwencji barokowej niż renesansowej. Pamiętać bowiem należy, iż barok kładł największy nacisk na myśl chrześcijańską połączono z hasłami reformacyjnymi i kontrreformacyjnymi. Główni filozofowie tego okresu niezwykle mocno w swych dziełach akcentowali znaczenie wiary i Boga (Pascal) oraz zbawienia. Wszystko było częścią Boga. To koronne i najbardziej reprezentacyjne hasło i zarazem sposób pojmowania świata, który prezentował Baruch Spinoza.

Wie to już z całą pewnością każdy, nie mniej jednak warto jest cały czas to podkreślać i to z wielkim smutkiem. Z roku na rok Polacy czytają coraz mniej. Niestety sprawa jest już całkiem opłakana, kiedy chcieć zacząć dyskusję o czytaniu poezji. Wierszy już nie czytamy prawie w ogóle, a przecież mamy i mieliśmy tak cudownych poetów jak Mickiewicz, Miłosz, Herbert czy Szymborska. Ale cóż nie należy wymagać od społeczeństwa, że będzie chciało brnąć i wnikać w zawiłe poetyckie metafory, skoro nawet literatura pisana prozą i to nie językiem ezopowym nie ma wzięcia. Martwić też powinien choć częściowo fakt, że pozycją, która najbardziej podwyższa statystykę ilości przeczytanych książek, jest każda kolejna odsłona przygód Harry’ego Potter’a. Nie sięgamy już po klasykę, a i nawet dobry kryminał już jakoś nam „nie podchodzi”. Żeby jednak zakończyć pozytywnym akcentem nadmienię, że oprócz kolejnych części sagi o czarodzieju z Hogwartu najchętniej wciąż czytamy Kapuścińskiego, Cejrowskiego i Leszka Kołakowskiego. Choć to niech trochę nas – czytelników – pocieszy w tych ciężkich dla książek czasach.