klasyka

Jak podaje Biblioteka Narodowa, co drugi Polak w zeszłym roku nie zapoznał się bliżej z żadną książką. Większość osób tłumaczy to tym, że przecież swoją wiedzę czerpią z życiowego doświadczenia i książki nie są im do niczego potrzebne, w dodatku są dla nich jedynie stratą czasu, które oni nie mają. A przecież każda książka zawiera jakąś mądrość i tylko ktoś zaślepiony może wmawiać innym, że książki Dostojewskiego są lepsze niż pozycje autorstwa Dana Browna. Tylko ktoś niedouczony i zamknięty w swoim światopoglądzie może twierdzić, że Szekspir jest lepszy od Harlequina. Wartościowymi pozycjami książkowymi są nawet książki przygodowe, sensacyjne, a nawet felietony motoryzacyjne. Różne gusta, jeśli chodzi o czytanie książek mogą przecież na przykład sprowokować do ciekawej dyskusji, a to już jedna z korzyści. I nigdy nie będzie sytuacji, że nie ma o czym rozmawiać na spotkaniu towarzyskim, wystarczy zapytać „A czytaliście…?” i problem krępującej ciszy znika. Zakładając oczywiście, że nasi rozmówcy wychodzą z tego samego założenia co my – że nie ważne jakie pozycje, ale czytać ogólnie warto!

Coraz większą popularność nie tylko wśród internautów, ale również wśród każdego z nas, zdobywają księgarnie internetowe. Dlaczego wolimy wybierać książki poprzez ekran komputera niż podnosić je z półek tradycyjnych księgarni? Otóż powodów jest kilka. Po pierwsze i chyba najważniejsze, to fakt, że kupowanie czegokolwiek przez Internet, to niezwykła oszczędność czasu. Przeważnie w dni powszednie jesteśmy strasznie zabiegani i nie mamy ani czasu, ani siły, aby jeszcze biegać po księgarniach i szukać danej, interesującej nas pozycji. Przy komputerach natomiast i tak po pracy siadamy. Choćby na moment. Wtedy właśnie możemy wygodnie, spokojnie, bez pośpiechu, z kawą w ręku poszukać książki, którą chcielibyśmy kupić. Zamawiamy i nie musimy chodzić i odbierać jej z jakiegoś punktu. Wszystko zostanie dostarczone nam do domu. Drugi powód, dla którego internetowe księgarnie są popularniejsze od tradycyjnych, to fakt, że mają one o wiele bogatszą ofertę pozycji wydawniczych niż tradycyjne. Półki księgarń internetowych mogą być wręcz nieskończone. Bogactwo książek wiąże się również z tym, że księgarnie internetowe odwiedza więcej osób niż te w świecie rzeczywistym, dlatego też ich oferta musi być zakrojona na większą grupę odbiorców, a co za tym idzie, na większą i różnorodną liczbę pozycji. Księgarnia tradycyjna, to także o wiele większe koszty prowadzenia oraz znaczne ryzyko inwestycyjne, niż w przypadku internetowego biznesu, co potwierdzi każdy aktuariusz.

Ja, jako autor tego tekstu – mam niesłabnące, a wręcz z czasem wzmacniające się wrażenie, że zanika rynek książek dla dzieci. Zaraz zapewne podniesie się krzyk i wrzawa utrzymane w tonie: Ale przecież jest Harry Potter! Tak, młodociany czarodziej trzyma się niezmiennie i nieustannie w czołówce sprzedaży książek. Nie mniej jednak, jest to literatura bardziej nakierowana na młodzież w wieku gimnazjum niż stricte dziecięca. Mówiąc o literaturze dla dzieci na myśli mam od razu dawne, cudowne książeczki z serii „Poczytaj mi mamo”, „Baśnie” Andersena, braci Grimm czy choćby przewspaniały zbiór „Bajarka opowiada”. Oczywiście, niektóre z tych pozycji nadal są wydawane, jednak nie ma ich na półkach księgarń tyle, ile było kiedyś. Dawniej można było wybierać naprawdę z wielu zbiorów pomieszanych bajek i baśni. Dziś jest to zaledwie kilka pozycji. Ja, jako osoba już dawno poza wiekiem dziecięcym, nie powinienem się tym nazbyt przejmować, a jednak się przejmuje i jest mi smutno. Współczuje współczesnym i przyszłym (czytaj swoim) dzieciom, bo może się okazać, że nie będziemy mieli, co im czytać, a co za tym idzie ich wspomnienia z dzieciństwa oraz wyobraźnia będą znacznie uboższe. Szkoda.

Książki. Dawniej były one swojego rodzaju przyjemnością, rozrywką. Nie było Internetu, a świat dookoła był niezwykle szary. Książka więc była jedyną odskocznią od tej niemiłej rzeczywistości. Była przepustką do świata fantazji. Nie można było obejrzeć w sieci zdjęć z dalekich zakątków kuli ziemskiej, więc to dana powieść tworzyła w wyobraźni czytelnika obrazy dotyczące tego innego, dalekiego, nieodkrytego świata. Właśnie z tego powodu pokolenie dzisiejszych czterdziesto- bądź sześćdziesięciolatków zaczytywało się w opowiadaniach Karola Maya, połykało w jeden wieczór „W pustyni i w puszczy” czy też zarywało nie jedną noc nad sienkiewiczowską Trylogią lub Quo Vadis. Dla nich książki były źródłem wszelkich barwnych wyobrażeń o świecie dawnym, o kulturach minionych. Każda przeczytana strona przynosiła nowe, ciekawe szczegóły, więc z upływem czasu obraz świata przedstawionego w książce stawał się coraz pełniejszy, żeby nie powiedzieć „mięsisty”. Tak to właśnie kiedyś było. Obecnie nie ma potrzeby czytać książek i pobudzać wyobraźni do tworzenia własnej, wizualnej interpretacji słów autora. Zdjęcia z każdego miejsca na świecie możemy znaleźć w Googlach, a streszczenie przeczytać w Internecie, bo już coraz rzadziej w wersji papierowej.

Sherlock Holmes. Chyba najbardziej znany lubiany, ale przede wszystkim najbardziej skuteczny prywatny detektyw w historii. Mieszkał wraz z Doktorem Watsonem w Londynie na ulicy Baker Street 221B i dzięki swojemu geniuszowi rozwiązał całą masę skomplikowanych spraw, w tym również tych, od których zależało bezpieczeństwo kraju. Aż trudno uwierzyć, że jest to postać fikcyjna. Mimo to, do tej pory na całym świecie są ogromne ilości fanów i fanklubów angielskiego detektywa. To właśnie dla nich jest ten post. Na półki księgarni bowiem całkiem niedawno trafiła wręcz opasła księga traktująca o przygodach Holmesa i dr Watsona. Nosi ona tytuł „ Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa” i- jak sama nazwa mówi- jest zbiorem wszystkich opowiadań o sławnym detektywie, jakie kiedykolwiek ukazały się drukiem. Dodatkowo jest mały „bonus” dla wszystkich wiernych fanów. Ostatnie opowiadanie jest prawdziwą perełką, ponieważ nie zostało wydrukowane nigdy wcześniej z uwagi na obecność wątków seksualnych i erotycznych. Ja sam z chęcią oddam się lekturze, bo fanem talentu Holmesa jestem. Polecam każdemu.

Jednym z bardziej ciekawych i barwnych gatunków literackich jest sielanka. W historii literatury światowej mistrzów tego gatunku było kilku. W Polsce takim mistrzem sielanek był Szymon Szymonowic. Cóż to jednak ta sielanka? Jak pisze Jerzy Ziomek w książce Renesans, „Nazwa „idylla” pochodzi od greckiego słowa eidyllion (=obrazek). Terminem tym określano drobny utwór literacki o różnej tematyce, najczęściej jednak pogodny obrazek pasterski (pasterz- po grecku: bukolós)…” Skoro wiadomo już, co to jest sielanka, warto postawić sobie pytanie: Jakie były wzory według których Szymonowic swe utwory pisał? Zgodnie z panującą ówcześnie zasadą, w dobrym tonie było, a nawet należało czerpać z dorobku artystycznego innych twórców. Nie tylko tych sobie współczesnych, ale również, a może przede wszystkim, greckich i rzymskich. Właśnie temu założeniu był najprawdopodobniej wierny Szymon Szymonowic tworząc kolejne „Sielanki” Czerpał więc od Teokryta i Wergiliusza. Fakt ten potwierdza sama treść „Sielanek” Jeżeli chodzi natomiast o poetów Simonidesowi współczesnych, to najpewniej należy powiedzieć tu o osobie Jana Kochanowskiego z twórczości którego Szymonowic czerpał nie tylko w przypadku „Sielanek”.

Teoria, o której za moment napiszę istotnie może dziwić, a nawet niektórych oburzać. Nie mniej jednak nie można obok niej przejść obojętnie. Otóż wielu badaczy literatury okresu renesansu stawia śmiałą tezę mówiącą o tym, iż „Treny”, które czarnoleski poeta napisał po śmierci swojej najmłodszej córki, nie są jedynie próbą opisania smutku, żalu i bólu po stracie najbliższej osoby. Nie są też one jakimś katharsis, które autorowi miałoby pomóc pogodzić się z odejściem Orszulki. Dla Kochanowskiego „Treny” były środkiem do ukazania i przekazania szerszej publiczności poglądów, które, jak sądził, nastąpią po czasach mu współczesnych. Całość „Trenów”, to kłótnia i bunt autora. Kłótnia nie tylko z samym sobą, ale także z Bogiem oraz bunt przeciwko iście renesansowej filozofii zapożyczonej z czasów dawnych – stoicyzmowi oraz racjonalizmowi. Nie mniej jednak nagromadzenie we wszystkich Trenach odniesień do Boga i świata pozaziemskiego sprawia, iż tekst w swym przesłaniu bliższy jest konwencji barokowej niż renesansowej. Pamiętać bowiem należy, iż barok kładł największy nacisk na myśl chrześcijańską połączono z hasłami reformacyjnymi i kontrreformacyjnymi. Główni filozofowie tego okresu niezwykle mocno w swych dziełach akcentowali znaczenie wiary i Boga (Pascal) oraz zbawienia. Wszystko było częścią Boga. To koronne i najbardziej reprezentacyjne hasło i zarazem sposób pojmowania świata, który prezentował Baruch Spinoza.